Fair Value - niezależny blog finansowy

Pieniądze same nie grają. A może jednak grają?

Trzymając się koncepcji bloga, nieco zmodyfikowałem chronologię wpisów. Artykuł „architektura krachu” pojawi się w środę, natomiast dziś, kilka słów o piłce nożnej. Pomyślałem, że jeśli mam szukać związków ekonomi ze sportem, to najzgrabniej będzie przyjrzeć się polskim klubom piłkarskim pod kątem tego, czy posiadany przez nie budżet znajduje się w korelacji z wynikami sportowymi.

Według wszystkich źródłem, które sprawdziłem Legia Warszawa jest zdecydowanie najbogatszym krajowym zespołem, a jej budżet wynosi znacznie ponad 100 milionów złotych. Stołeczny zespół już od wielu lat nieprzerwanie znajduje się w czołówce ekstraklasy, właściwie corocznie kwalifikując się do europejskich rozgrywek. Przy takim budżecie „wojskowych” stać na zakontraktowanie dobrych graczy i w miarę wyrównaną walkę z szeroką czołówką europejską. Mistrzostwa kraju w tym roku Legia jednak nie zdobyła. Zgarnął je Lech, czyli drugi najbogatszy krajowy klub, dysponujący już jednak znacznie skromniejszym budżetem, na poziomie ponad 40 milinów złotych.

budżety

Do finansowych potęg (przynajmniej w wydaniu krajowym) możemy zaliczyć także Wisłę Kraków i Lechię Gdańsk. Ich budżety to według różnych danych 30-35 milionów złotych. Oba zespoły sezon 2014/2015 zakończyły w czołówce, do końca walcząc o Ligę Europy. Pieniądze to jednak nie wszystko. Trzecie miejsce w tegorocznych rozgrywkach o Mistrzostwo Polski zajęła bowiem Jagiellonia Białystok. Ekipa dysponująca jednym z mniejszych budżetów w lidze, wynoszącym jakieś 15-18 milinów złotych. Pokazuje to, że na szczęście o wyniku sportowym zespołu decydują nie tylko czynniki finansowe.

Nie mniej, ciężko jest zlekceważyć aspekt finansowy w sporcie. Gdyby uporządkować tabelę ekstraklasy, nie według punktów zdobytych w grze, a posiadanych budżetów okaże się, że oba zestawienia wyglądają niemal identycznie. Jagiellonia jest jedynym wyjątkiem. Najbiedniejsze ekipy, o budżecie niewiele przekraczającym 10 mln złotych, zamknęły stawkę. Spadł ten najbiedniejszy, czyli Zawisza Bydgoszcz. Ciężko jest przypuszczać, aby w przyszłym sezonie sytuacja miała ulec jakiejś większej zmianie. Poczekam chyba na dane o funduszach, którymi będą dysponowały krajowe ekipy w nowym sezonie i według nich obstawię tabelę ligi u bukmacherów. Może trafię :-)

 

About admin

One thought on “Pieniądze same nie grają. A może jednak grają?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.