chiny3

Polak czy Chińczyk – kto bogatszy?

Przeciętny mieszkaniec Szanghaju czy Pekinu żyje dziś już na takim samym poziomie co warszawiak. W skali całego kraju różnice są jednak nadal znaczne. Wynagrodzenia czy emerytury Chińczyków to wciąż zaledwie 50 – 70 proc. naszych. Jeśli prognozy ekonomistów się spełnią Chiny pod względem zamożności dogonią Polskę dopiero w okolicach 2040 roku.

Opinie co do sytuacji w chińskiej gospodarce są podzielone. Część ekspertów jest przekonana, że imponujący wzrost, jakie Państwo Środka notuje już od kilkudziesięciu lat będzie kontynuowany, a w ciągu kilku-kilkunastu lat kraj zastąpi Stany Zjednoczone na pozycji największego światowego mocarstwa. Druga grupa jest bardziej sceptyczna, uważając że obecne sukcesy drugiej największej gospodarki świata, to jedynie wynik nadrabiania wieloletnich zaległości. Ich zdaniem imponujące tempo wzrostu w ciągu najbliższych lat znacznie osłabnie, a kraj pod względem przeciętnego poziomu życia nie ma na razie szans na dogonienie nawet Polski.

Chiny już dogoniły Polskę?

Tymczasem zdaniem zwolenników polityki gospodarczej Pekinu, Chiny tak na prawdę już dawno wyprzedziły nasz kraj pod względem dobrobytu. Sam nie miałem jeszcze przyjemności odwiedzenia tego kraju, więc muszę opierać się jedynie na źródłach internetowych. Wynika z nich, że tamtejsza gospodarka rzeczywiście doświadczyła w ostatnim czasie ogromnego postępu, a statystyczny mieszkaniec Pekinu czy Szanghaju zarabia nominalnie wyraźnie lepiej, niż warszawiak. Problemem są jednak znacznie wyższe koszty życia oraz koncentracja dobrobytu jedynie w głównych ośrodkach miejskich. Poza najważniejszymi centrami gospodarczymi Chin tak różowo już nie jest.

chinymiasta

Przeciętne wynagrodzenie netto w Pekinie to prawie 5,2 tys. złotych (w Warszawie nieco ponad 3,5 tys. zł). W Szanghaju zarabia się jeszcze więcej, bo niemal 5,4 tys. zł miesięcznie. Różnica między chińskimi metropoliami, a polską stolicą jest więc bardzo wyraźna. Dystans zaciera się, kiedy uwzględnimy różnice w cenach. Aby żyć na tym samym poziomie co Warszawie, należy zarabiać tam o ok. połowę więcej. Jeśli różnica w kosztach wyżywienia nie jest tak duża, tak kupno bądź wynajem mieszkania to już przepaść. Ceny metra kwadratowego mieszkania na Śródmieściu to nieco ponad 10 tys. zł. Tymczasem za analogiczny lokal w Szanghaju trzeba dać aż 5-razy tyle. Najem jest niemal dwukrotnie droższy. Prezentowane dane i tak mogą okazać się dla Chin zbyt optymistyczne. Powodem jest niska liczebność próby (informacje o cenach i wynagrodzeniach podało zaledwie kilkaset osób z każdego z miast). W przypadku kilkunastomilionowych metropolii trudno uznać je za w pełni reprezentatywne.

Mieszkaniec Pekinu biedniejszy, niż ten z Olsztyna

Tymczasem według rządowego Hangzhou Labour and Social Security Department w najbogatszym chińskim mieście czyli Szanghaju zarabiano przeciętnie równowartość nie 5,4 tys. zł to netto (na co wskazują dane Numbeo.com), ale niespełna 4 tys. zł brutto miesięcznie. Pamiętając o wyższych kosztach życia, stawia to tamtejszych obywateli w sytuacji gorszej, niż osoby żyjące nie tylko w polskiej stolicy, ale także w Białymstoku, Lublinie czy Olsztynie. Ta sama organizacja podaje także, że w 2015 roku w skali całego kraju przeciętne wynagrodzenie wynosiło w przeliczeniu 2,8 tys. zł. W Polsce jest to o połowę więcej (+ niższy poziom cen).

W Państwie Środka płaca minimalna ustalana jest przez poszczególne regiony. Najwyższa jest w Szanghaju. Od stycznia 2015 roku tamtejszy pracownik nie może zarabiać mniej, niż równowartość 1060 zł brutto miesięcznie. W Pekinie jest to już poniżej 1000 zł. Dla Polski minimalne wynagrodzenie w przypadku umowy o pracę od początku tego roku wynosi 1850 zł brutto, czyli niemal dwa razy tyle co w Chinach. Niskie są także otrzymywane świadczenia emerytalne. Według różnych źródeł do których dotarłem jest to obecnie nieco ponad 1 tys. zł miesięcznie. W przypadku naszego kraju emeryci dostają przeciętnie 2-razy tyle.

Polska dwukrotnie bogatsza

Niemal dwukrotną przewagę Polski potwierdzają także dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Według niego w zeszłym roku wartość PKB per capita (z uwzględnieniem różnic w cenach) w przypadku naszego kraju wynosiło 26,5 tys. dolarów. Statystyczny Chińczyk wnosił do swojej gospodarki już tylko 14,1 tys. dolarów. Pościg jednak trwa. Prognozy serwisu Trading Economics mówią, że wzrost PKB w Państwie Środka dopiero w 2020 roku spadnie poniżej 5 proc. Tymczasem Polska choć zalicza się do grona europejskich liderów, będzie rosnąć już zdecydowanie wolniej. Średnia na najbliższe lata to 3 procent, przy czym pod koniec dekady dynamika wzrostu ma spowolnić do niespełna 2 proc. Jeśli te prognozy się sprawdzą, za 5 lat statystyczny Chińczyk będzie wytwarzał PKB równe 18,6 tys. USD. W tym samym czasie Polak wypracuje jednak już niemal 31 tys. Różnica zmniejszy się tylko nieznacznie.

porownanie

Zakładając, że chiński smok po 2020 roku będzie w stanie każdego roku notować wzrost PKB o 2,5 proc. wyższy, niż w Polsce (4,5 proc. wobec 2,0 proc.), pod względem poziomu życia prześcignie nasz kraj dopiero w….2041 roku.

Liczy się Pekin a nie Warszawa

Mimo przewagi Polski to jednak Pekin, a nie Warszawa wzbudza zainteresowanie świata biznesu. Nic dziwnego. Tamtejsze banki to jedne z największych instytucji finansowych na świecie, a rząd dosłownie siedzi na górze pieniędzy – oficjalne rezerwy finansowe Rządu Ludowego to aż 3,2 bln dolarów (w ciągu roku skurczyły się jednak aż o 20 proc.). Kiedy jednak weźmie się pod uwagę, że w Państwie Środka mieszka ok. 35 razy więcej osób, niż w Polsce okaże się, że posiadane rezerwy per capita większe są w przypadku naszego kraju. Potęga  finansowa Chińczyków jak na razie opiera się więc raczej nie na jakości lecz na ilości.

About admin

2 thoughts on “Polak czy Chińczyk – kto bogatszy?

  1. Chiny już dawno nas przegoniły 😉 Oczywiście pewne wskaźniki mówią co innego jednak wiadomo, że różnica szybko się skraca, a Chiny lecą z dobrym przyspieszeniem.

  2. No, ale w końcu nas dogonią, a potem kolejne kraje, prześcigną wszystkich i będą nr 1 na świecie. Długo potrwa, ale jest to nieubłagalne. Mimo wszystko nie żałuje tego, że mieszkam tutaj, w Polsce, a nie w Chinach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.