sejm

Wyborcze obietnice PO – kto za to zapłaci?

Przedwyborcze obietnice Platformy Obywatelskiej dotyczące reformy systemu podatkowego na pierwszy rzut oka brzmią świetnie. Jeśli PiS w kontekście finansów postuluje głównie znaczne podniesienie kwoty wolnej od podatku (do 8 tys. zł), tak rządząca ekipa proponuje prawdziwą rewolucję w dotychczasowym systemie. Zniknąć mają obowiązkowe składki na ZUS oraz NFZ, a stawka podatku dochodowego ma spaść nawet do 10 procent (najniższa stawka obecnie to 18 proc.).  Próg podatkowy ma być ustalany w sposób indywidualny i zależeć od dwóch zmiennych – wielkości rodziny oraz wysokości dochodów.

Wobec braku obowiązkowych danin na świadczenia publiczne, pracodawcy zyskają jednocześnie silny bodziec do przyjmowania pracowników na umowę o pracę. Koszty dla wszystkich form zatrudnienia będą bowiem jednakowe. Wejście w życie postulatów PO w opinii ekspertów diametralnie uprości funkcjonowanie obecnego systemu i pozostawi w naszych kieszeniach sporo pieniędzy. Problemem są jednak koszty reformy oraz przede wszystkim wiarygodność polityków.

propozycje

Szczegóły reformy przedstawione są bowiem w sposób bardzo mglisty. Nie zdradzono w jaki sposób wyznaczana będzie indywidualna stopa podatkowa, nie wiadomo co z dalszym finansowaniem emerytur i służby zdrowia (według ogólnych deklaracji ciężar tych świadczeń ma wziąć na siebie centralny urząd). No i wreszcie koszty. Razem z deklarowaną obniżką stawki VAT ma to być 15-20 mld złotych. Takich pieniędzy w budżecie nie ma. W obecnej postaci co roku centralne finanse notują ponad 15 procentowy deficyt (w stosunku do wielkości budżetu).

Mamy też ostatni i najważniejszy czynnik – rzetelność polityków. Ta jest niestety bliska zeru. Wystarczy spojrzeć jak rządząca ekipa wywiązała się z deklaracji składanych podczas poprzednich wyborów. Podatek „Belki” nadal obowiązuje, liniowego podatku na poziomie 15 proc. nadal nie płacimy, stopa wolna od podatku nie wzrosła, a VAT podniesiony na okres roku pozostał na podwyższonym poziomie także przez następne lata. Obawiam się, że i tym razem skończy się jedynie na wyborczej kiełbasie.

About admin

4 thoughts on “Wyborcze obietnice PO – kto za to zapłaci?

  1. Odpowiedź jest prosta – nikt za to nie zapłaci. Kiełbasa jakiej jeszcze nie było. Nie mówię, że tego systemu nie da się wprowadzić, ale nie od razu – niestety ostatnie 25 lat zostało w dużej mierze zmarnowane i mentalność społeczeństwa jest na takim etapie rozwoju, że nie ma opcji, żeby te wszystkie ulgi wygenerowały odpowiednie efekty mnożnikowe, które zasypią dziurę.

    1. Oprócz ratowania poziomu poparcia, propozycje PO to w moim odczuciu jedynie ładnie opakowana przedwyborcza kiełbasa. Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady czy Platforma wprowadzi proponowane reformy w życie to kurs byłby pewnie jak 1 do 100.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.