sydney-363244_1280

Bezsenność w Australii, czyli wspomnienie czarnego wtorku.

Byłem na świecie zaledwie od miesiąca, więc siłą rzeczy nie pamiętam wydarzeń z 19 października 1987 roku. Największego, jednodniowego krachu w historii rynków finansowych nie pamięta też (na szczęście) chyba żaden Polak – nasza giełda w obecnej formie powstała dopiero cztery lata później. Przypuszczam jednak, że co starsi Amerykanie do tej pory drżą na dźwięk słów „czarny poniedziałek”. Tego dnia indeks tamtejszej giełdy Dow Jones spadł w ciągu jednej sesji o prawie 23 procent. Ostatnia panika w Stanach Zjednoczonych, gdzie notowania spadły o 3-4 procent wydaje się przy tym raczej dziecinną zabawą. Jednak Amerykanie pamiętnego dnia byli w o tyle dobrej sytuacji, że mogli przynajmniej jakoś na ten krach zareagować – choćby sprzedając akcje ze znacznymi stratami. Gorzej mieli Australijczycy.

czarny

Zarówno rynek w Australii, jak i Nowym Jorku już na trzy sesje przed słynnym „black monday” zachowywał się bardzo słabo, kiedy utracił łącznie około 8 procent wartości. Kiedy jednak poniedziałkowa lawina przetoczyła się przez USA, giełda u „Kangurów” była już zamknięta. Rynek instrumentów pochodnych dopiero raczkował, więc inwestorzy z Sydney mogli tylko z przerażeniem patrzeć na to, co stanie się u nich rano. Zakładam, że tamta noc na pewno nie przyniosła im spokojnego snu. Rano tamtejszy parkiet został po prostu zdemolowany. Otwarcie wypadło ponad 20 procent niżej (stąd Australijczycy mówią nie o czarnym poniedziałku, ale o „black tuesday”). Ogólnie w skali miesiąca index All Ordinaries stracił….48 procent!

Jeśli amerykański rynek dość szybko się z tej zapaści pozbierał, odrabiając straty raptem w ciągu dwóch lat, tak krach z 1987 roku odbił na australijskiej gospodarce o wiele większe piętno. Do poziomu sprzed zapaści tamtejszy rynek wrócił dopiero w połowie lat 90′. Tymczasem dziś patrząc na wykresy giełdowe pamiętny krach tworzy ledwo zauważalną zmarszczkę (link), a taki Dow Jones 30 notowany jest na prawie 10-krotnie wyższym poziomie. Coś co wydawało się końcem świata w krótkim horyzoncie czasowym, w dłuższym stanowiło tylko niegroźną korektę.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.