rynki_finansowe

Eurodolar i amerykańska giełda – dwa równoległe wszechświaty

Wygląda na to, że ktoś w ramach jakiegoś eksperymentu idealnie odseparował od siebie inwestorów handlujących na amerykańskiej (nie tylko) giełdzie papierów wartościowych od tych zajmujących się obrotem najpopularniejszą parą walutową świata potocznie zwaną eurodolarem (Eur/Usd). Zachowanie tych dwóch „rynków” znajduje się w tak dużej sprzeczności, jakiej do tej pory nie miałem jeszcze okazji zobaczyć. Wystarczy nałożenie na siebie wykresów cenowych obu instrumentów chociażby w okresie pięciomiesięcznym, żeby zobaczyć, że któraś ze stron działa jak ogłupiona. Zgadniecie która?

13

Nie, nie jest to Eurodolar. Zachowanie kursu tej pary walutowej, choć w dużej mierze podszyte insider tradingiem da się w racjonalny sposób uzasadnić. Pierwszy fakt to ograniczenie programu luzowania ilościowego niemal do zera oraz bardzo możliwa podwyżka stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych w połowie przyszłego roku. Oba fakty stanowią bardzo silny impuls popytowy po stronie dolara. Rzecz w tym, że te fakty powszechnie znane już są od prawie roku, więc można zakładać, że już dawno zostały uwzględnione w bieżącej wycenie. Ruch cenowy na Eurodolarze widoczny jest dopiero od około czterech-pięciu miesięcy, więc ciężko stwierdzić czy jest to spóźniona reakcja na powyższe fakty, czy może coś innego. Zakładam, że to „coś innego” to obniżka stóp procentowych w eurostrefie, której dokonano na początku września. Reakcja rynku na sam komunikat była bardzo dynamiczna, co wskazuje, że jednak został on takim ruchem zaskoczony. Wpływ zmiany stopy o 0,1% został niemal idealnie zdyskontowany w cenie dopiero po fakcie, tak więc nie można jednoznacznie stwierdzić, czy niektórzy inwestorzy mieli przeciek o obniżce już wcześniej. Co ciekawe, obecny kurs na poziomie 1,29 Eur/Usd jest bardzo zbliżony do parytetów sil nabywczych obu walut.

Tymczasem na amerykańskiej giełdzie mamy totalne eldorado. Zapowiadana podwyżka stóp procentowych powinna wywołać spadek cen aktywów udziałowych. Nic z tego. Najwyższy od siedmiu lat wskaźnik C/Z dla indeksu S/P500 również został zlekceważony. Ujemne PKB w dwóch kwartałach na przełomie roku? Żadnej reakcji. Rekordowo silny dolar powinien zaszkodzić amerykańskiej gospodarce. Bez wpływu. Podobnie jak ciągle rosnący deficyt finansów publicznych i prywatnych. Wygląda na to, że hossa w Stanach Zjednoczonych jest tytanowa i nic jest jest w stanie jej zakłócić. Eliotowcy próbują wyznaczyć trendy giełdowe na bazie fal. Według nich piąta jest tą krytyczną i po niej następuje już spadek cen aktywów. Na wykresie indeksu S&P500 można doszukać w obecnym rynku byka już co najmniej piętnastu fal. Tymczasem ceny ciągle rosną. Jestem bardzo ciekaw, jaki czynnik wywoła ostateczniy przełom w zachowaniu rynku akcji i otrząśnięcie się z panującej euforii. Strzelam, że może wystarczyć do tego nawet drobiazg.

About admin