pexels-photo

Czy prezesi giełdowych spółek zarabiają adekwatnie do osiąganych wyników?

Najlepiej opłacany prezes spółki notowanej na polskiej giełdzie miał w 2014 roku 8,1 mln złotych wynagrodzenia. Żeby wejść do TOP50 trzeba było zarobić ponad 1,7 mln zł.  

Informacje na temat wynagrodzeń prezesów czy członków zarządu spółek nadzorczych wzbudzają silne emocji. Dyskusja na temat tego ile powinni zarabiać ożywiła się na nowo, kiedy do wiadomości podano informację, że szef spółki Google – Sundar Pichai otrzymał w ubiegłym roku ponad 100 mln dolarów wynagrodzenia (większość w akcjach). Przeczytałem liczne komentarze zarzucające zarówno jemu, jak i polskim menadżerom to, że ich zarobki są nieetycznie wysokie i zupełnie oderwane od posiadanych kompetencji i zasług. Natomiast mało kiedy porównuje się je w odniesieniu do tego, jak dobrze radzi sobie zarządzana przez nich spółka. Jeśli przedsiębiorstwo świetnie prosperuje, to chyba nic złego, że jego kadra kierownicza jest dobrze wynagradzana. Zobaczmy jak wyglądają efekty pracy w gronie 50 najlepiej opłacanych prezesów spółek notowanych na polskiej giełdzie.

statystyka

Według najnowszych dostępnych danych (raport gazety Wprost, 2014 rok) najlepiej zarabiającym polskim prezesem był dowodzący Comarchem Janusz Filipiak. Z tego tytułu dwa lata temu na jego konto wpłynęło ponad 8,1 mln złotych. W stosunku do zysku netto, jaki w tym czasie osiągnęła krakowska spółka to bardzo dużo. W całym roku udało się jej zarobić „na czysto” niecałe 68 mln złotych. Oznacza to, że na każdą złotówkę wypłaconą prezesowi przypadało zaledwie osiem złotych wygenerowanego zysku. W poprzednich latach ten stosunek był jeszcze niższy i wynosił jedynie cztery złote (średnia dla lat 2012 – 2013).

Sytuacja tak dużej eksploatacji krakowskiej spółki wyjaśni się jeśli przyjrzymy się jej akcjonariatowi. Prezes Filipiak wraz z żoną posiada aż 43,3 proc. akcji, dzięki czemu sprawuje nad nią całkowitą kontrolę. Może ustalić sobie wynagrodzenie praktycznie w dowolnej wysokości. Nawet gdyby pracował za darmo, wówczas zarobione przez spółkę pieniądze trafiłyby do niego np. poprzez wypłatę dywidendy . Bezpieczniej jest jednak ustalić sobie astronomiczną pensję i nie martwić się o okresowe wahania zysku. Jest na swoim i to on ustala reguły.

ranking

plik do ściągnięcia w formacie .xls

Z takiego założenia wyszedł także Jerzy Wiśniewski szefujący PBG. Jako większościowy udziałowiec wypłaca sobie 3 mln zł rocznego wynagrodzenia. Tymczasem jego spółka przynosi straty. W 2014 roku była ponad 84 mln zł pod kreską. Gdyby prezes zrezygnował z solidnej pensji i zechciał żyć z osiąganych przez siebie wyników nie otrzymałby nic.

Podobna zależność widoczna jest także w przypadku innych prezesów. Im więcej dany menadżer posiada udziałów w spółce, tym wyższe jego wynagrodzenie. Najlepszym przykładem jest Rafał Jerzy – główny akcjonariusz Immobile (77,5 proc. akcji), który przed dwoma laty wypłacił sobie blisko 1,8 mln zł pensji, choć t tym samym czasie jego spółka zarobiła na poziomie netto zaledwie 2,8 mln złotych (proporcja 1 zł wynagrodzenia / 1,6 zł zysku netto przedsiębiorstwa).

W przypadku spółek, gdzie prezes nie posiada istotnego wpływu na decyzje podejmowane podczas walnego zgromadzenia (ma poniżej 5 proc. udziałów w kapitale akcyjnym) takiej rozrzutności już nie ma. Z wyłączeniem spółek skarbu państwa przeciętne wynagrodzenie prezesa w analizowanej grupie kształtuje się na poziomie 1 zł pensji prezesa do 85 zł zysku netto spółki (1/85).

W gronie 50 najlepiej wynagradzanych prezesów spółek z GPW jest aż 9 szefów kontrolowanych przez Skarb Państwa. Ich wynagrodzenia choć wysokie (2,2 mln zł rocznie) w relacji to osiąganych zysków są znacznie niższe, niż w prywatnych przedsiębiorstwach. Przeciętny wskaźnik wynagrodzenie prezesa / zysk netto dla tej grupy jest prawie 7-krotnie wyższy, niż w w przypadku przedsiębiorstw bez udziału państwa i wynosi 1/670. Tutaj „prywacizny” robić się już nie da.

Za proporcjonalnie niższymi wynagrodzeniami stoi jednak znacznie mniejsza odpowiedzialność. Prezesowi PKN Orlen włos z głosy nie spadł, kiedy w 2014 roku dowodzona przez niego spółka straciła ponad 800 mln złotych (oprócz tego dokonała jeszcze odpisów o wartości ponad 5 mld złotych). Szefujący paliwowym koncernem Jacek Krawiec zarobił wówczas więcej, niż Herbert Wirth, którego KGHM osiągnął ponad 2,4 mld zł zysku. Stała pensja i brak odpowiedzialności za wyniki. Kto nie marzyłby o takim układzie :-) ?

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.