7468555248_588e3e6e3a_b

Kaczyński lepszy od Terminatora. A jak z innymi politykami?

Każde słowo Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane 10 lutego na antenie radiowej jedynki miało wartość ponad 600 mln zł. 

Jak donosi brytyjski serwis informacyjny Metro, Arnold Schwarzenegger za rolę w filmie Terminator zainkasował w sumie 15 mln dolarów. Kiedy podzieli się tą kwotę przez 700 wyartykułowanych przez aktora słów wyjdzie nam, że za każde wypowiedziane słowo były gubernator Teksasu zarobił aż 21,4 tys. dolarów. Kwota niebagatelna, ale jednocześnie śmiesznie mała w porównaniu do tego ile warte były ostatnie słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości – Jarosława Kaczyńskiego. Polityk w ubiegły piątkowy poranek na antenie radiowej jedynki odniósł się do sytuacji polskich frankowiczów w tych oto słowach: „Frankowicze powinni wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć walczyć w sądach. Rząd nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego”. Słów znacznie mniej niż u Schwarzeneggera, bo tylko 23 (i to wliczając w to spójniki), ale za to ich wartość znacznie większa. Wypowiedź byłego premiera (a następnie jej potwierdzenie przez innych członków rządu) wywołała ulgę po stronie akcjonariuszy banków oraz manię wśród inwestorów giełdowych. W ciągu jednej sesji giełdowej (Kaczyński wypowiadał się przed jej otwarciem) wartość spółek wchodzących w skład indeksu WIG-Banki wzrosła w sumie o  14,02 mld zł. Oznacza to, że każde słowo polityka warte było oszałamiające 608 mln zł! Przy Kaczyńskim terminator to zwykły cienias.

Nie tylko Kaczyński

Nie od dziś wiadomo, że słowa polityków mają olbrzymie znacznie dla zachowania giełdy oraz całej gospodarki. Niejednokrotnie ich wypowiedzi doprowadzały do znacznych wzrostów lub krachów poszczególnych spółek lub całych indeksów. Wśród przykładów z polskiego podwórka ten z Kaczyńskim nie jest jedyny. Podczas swojego expose w 2011 roku Donald Tusk wspomniał o wprowadzeniu podatku od kopalin, który płaciłby lubiński KGHM. Efekt? Spadek kapitalizacji miedziowego giganta o równe 6 mld. Odwrotny skutek miał wniosek złożony w 2015 roku przez polityków PIS-u, który zakładał zniesienie podatku od kopalin. Do sprawy ustosunkowała się ówczesna premier – Ewa Kopacz, mówiąc że koncepcję daniny trzeba ponownie przemyśleć. Splot tych dwóch czynników wywindował wartość KGMH-u o 2,2 mld zł.

wplyw

Inne przykłady – sprzedaż akcji PGE przez Ministerstwo Skarbu Państwa w 2010 roku. Najpierw w lipcu minister Wojciech Kowalczyk oficjalnie stwierdził, że w najbliższym czasie inwestorzy nie muszą obawiać się żadnej presji podażowej po stronie MSP. „Najbliższy czas” szybko się jednak skończył, bo już w październiku tego samego roku pod młotek poszło aż 10% akcji w energetycznej spółce. Cena sprzedaży, była znacznie niższa od rynkowej. W efekcie kapitalizacja PGE w ciągu trzech dni spadła o 3,2 mld zł. Co ciekawe – w tym przypadku najpierw mieliśmy czyny (sprzedaż akcji przez działające na zlecenie MSP banki) a dopiero później słowa w postaci oficjalnego komunikatu o transakcji.

Posłowie PO rekordzistami

Według posiadanej przeze mnie wiedzy, rekordzistą jeśli chodzi o wpływ słów (tudzież czynów) polityków na polski rynek giełdowym byli politycy Platformy Obywatelskiej. Przed dwoma laty przegłosowali oni w Sejmie ustawę zakładającą, że kredyty udzielane w walutach obcych mają zostać przewalutowane, a 90% poniesionych kosztów ma zostać przerzucone na banki. To wywołało spadek wartości banków notowanych na warszawskiej giełdzie o ponad 7%. Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwóch sesji giełdowych ich giełdowych kredytodawców skurczyła się aż o 34 mld zł. Wówczas była to jednak „zasługa” nie słów jednej osoby, lecz efekt pracy całego parlamentu.

About admin

One thought on “Kaczyński lepszy od Terminatora. A jak z innymi politykami?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.