rynki_finansowe

Kompresja WIG-u 20

Dobry analityk stawia minimum dwie prognozy – każda z nich zakłada przeciwny scenariusz. Wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że któraś okaże się trafna. Dziś złapałem się na tym, że mam zamiar postąpić tak samo. Na początku maja, we wpisie na temat premii za ryzyko przebąkiwałem coś o możliwych wzrostach indeksu WIG 20, pisząc: „zakładając historyczną analogię (…), możemy spodziewać się w najbliższym czasie ogólnego wzrostu cen dużych spółek notowanych na warszawskim parkiecie”.

Patrząc na wykres, w krótkim terminie miałem nawet rację, gdyż główny wskaźnik naszego parkietu zanotował w tym czasie niezłą, prawie pięcioprocentową zwyżkę. Dziś jednak na wykres cenowy WIG-u 20 nałożyłem krzywą pokazującą wartość ceny do zysku (C/Z) obliczoną dla największych spółek obecnych na warszawskiej giełdzie. Grafika pokazuje, jak bardzo „skompresowane” są ceny akcji dużych spółek i jak niskie są obecnie wymagania inwestorów aktywnych na krajowym parkiecie.

19

Jeszcze rok temu, średnia oczekiwana rentowność inwestycji oscylowała na poziomie mniej więcej 9 procent. W wyniku spowolnienia gospodarczego w IV kwartale ubiegłego roku wartość wskaźnika C/Z skokowo wzrosła, a co za tym idzie radykalnie spadła zakładana przez inwestorów stopa zwrotu (okresowo było to poniżej 5 procent). W normalnej sytuacji pogorszenie koniunktury doprowadziłoby do znacznej korekty na giełdzie, jednak tym razem zagregowany popyt zupełnie zlekceważył malejące zyski spółek zaliczanych do indeksu blue chipów, utrzymując ceny na niezmienionym poziomie.

Inwestorzy zachowali się tutaj trochę jak nowobogacki obywatel, który nie licząc się z kosztami kupuje dany towar po niemal każdej, dostępnej cenie. Czyżby właśnie nadmiar wolnego kapitału był przyczyną takiego stanu rzeczy ? Ciekaw jestem jak zachowają się rynki w najbliższych miesiącach – patrząc na „racjonalizm” inwestorów możliwe są dalsze wzrosty cen – w końcu mamy do czynienia ze znaczną poprawą koniunktury, którą należałoby jakoś zdyskontować.

About admin