logo

„Nie dziel skóry na niedźwiedziu” – inwestorzy nie znają takiego przysłowia.

Na miejscu Evana Williamsa – współzałożyciela Twittera, w dniu debiutu spółki na nowojorskiej giełdzie sprzedałbym wszystkie posiadane udziały i uciekał z rynku. Serwis blogowy jeszcze nigdy w swojej historii nie wypracował nawet centa zysku. Mimo tego inwestorzy od wielu lat niezłomnie wierzą w spółkę, wyceniając ją na ponad 20 miliardów dolarów. Dzięki temu niemający wyników Williams nadal zachowuje status miliardera.

Wielu biznesmenów w pewnym momencie swojej kariery dochodzi do etapu, w którym decydują się na sprzedaż całości lub części swojej firmy. W wielu przypadkach odbywa się to bezpośrednio na giełdzie w procesie zwanym IPO. Cena, którą decydują się zapłacić za akcje inwestorzy stanowi z reguły równowartość kilkunastoletniego zysku netto osiąganego przez daną spółkę. Przeciętny mnożnik dla ponad 400 spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie na daną chwilę wynosi blisko 14. Oznacza to, że firma zarabiająca rocznie 10 mln złotych będzie miała kapitalizację (wartość rynkową), na poziomie aż 140 mln złotych, a osoba posiadająca nawet 1 proc. akcji z marszu stanie się milionerem.

W przypadku firm, w które inwestorzy bardzo wierzą ten mnożnik przyjmuje jeszcze większe wartości – można spotkać spółki, które wyceniane są na poziomie np. stukrotności osiąganych zysków. Tłumaczone jest to tym, że może owszem spółka nie zarabia obecnie tak dużo, ale tempo jej rozwoju jest tak szybkie, że w przyszłości może przynosić znaczne profity. Inwestorzy w ten sposób niejako płacą za to jak firma będzie wyglądała w przyszłości a nie obecnie tj. dyskontują jej wartość w czasie. 

fb

Tak jest m.in. w przypadku Facebooka. Spółka rozwija się bardzo dobrze, z roku na rok zwiększa przychody jak i zyski. Problem stanowi jednak ograniczony potencjał do dalszego wzrostu – na świecie kończą się bowiem powoli ludzie, którzy mogliby jeszcze założyć konto na popularnym „fejsie” (chyba, że spółka wejdzie także w inne obszary rynku). W tej chwili przy zysku za ostatnie 4 cztery kwartały (IVQ2014 – IIIQ2015) wynoszącym 2,8 mld dolarów, Facebooku wyceniany jest na niemal 300 mld. Wygląda więc, że dla Marka Zuckerberga sprzedaż spółki na giełdzie była świetnym interesem – inwestorzy dosłownie wciskają mu pieniądze do ręki. Gdyby zamiast emisji akcji Amerykanin chciał żyć jedynie z osiąganych zysków, to do obecnego stanu posiadania dotarłby za …. 105 lat!

Jeszcze lepiej „ustawił się” współzałożyciel Twittera – Evan Williams. W dniu debiutu spółki na nowojorskiej giełdzie w listopadzie 2013 roku miał w niej ponad 10 proc. udziałów. Z powodu amoku kupna w jaki wpadli inwestorzy, jego pakiet był wart wówczas jakieś 3 miliardy dolarów, a kapitalizacja całej spółki przekroczyła 30 mld dolarów (niedługo po debiucie zbliżyła się nawet do 50 mld USD). Problem w tym, że Twitter nigdy w swojej historii nie osiągnął nawet 1 dolara zysku! Jego skumulowana strata do września 2015 roku wyniosła niemal 2 miliardy dolarów! Fajnie jest więc wierzyć w spółkę, ale jeśli w ciągu 5 lat nie przekroczyła progu rentowności, to maleją szanse, że tak stanie się w przyszłości.

twt

Jeśli nic się na tym polu nie zmieni Twitter może utracić płynność. Ilość gotówki, którą posiada w kasie zmniejszyła się w ciągu zaledwie 15 miesięcy o ponad 61 proc. (kwotowo o prawie 1,4 mld USD), a jego łączne zobowiązania (głównie z tytułu emisji obligacji) przekraczają już 2 miliardy dolarów.

Mimo takiego obrazu spółka w dalszym ciągu warta jest na giełdzie grube miliardy, a jej wiodący udziałowcy zachowują status multimilionerów. Obawiam się jednak, że inwestorzy w przypadku Twittera już od dłuższego czasu dzielą skórę na niedźwiedziu, który jak na razie swobodnie biega sobie po lesie.

Aby dojść do bogactwa można więc być sprawnym biznesmenem generującym stabilne zyski. Droga do fortuny jest jednak otwarta także dla wirtuozów bez takiej umiejętności, którzy potrafią za to zarazić innych wiarą w realizowane przez siebie projekty i zebrać na to kapitał.

Źródła danych:

dane finansowe Facebooka >>> link

dane finansowe Twittera >>> link

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.