oil-106913_640

Płockie eldorado

Definicja mówi, że dywidenda to część (lub całość) wypracowanego przez spółkę zysku netto, który trafia do jej akcjonariuszy. Nic odkrywczego. Tymczasem okazuje się, że dywidendę można wypłacić także wtedy, kiedy osiągnęliśmy stratę z tytułu prowadzonej działalności. Niemożliwe? No to spójrzmy na spółke PKN Orlen. Chociaż płocki koncern zanotował w 2014 roku astronomicznie wysoką stratę netto na poziomie 5,8 miliarda złotych (stanowi to 30% wartości księgowej spółki), to dywidenda jest już prawie „zaklepana”, a zarząd debatuje jedynie nad jej wysokością. Według wstępnych założeń ma to być nie mniej niż 1,50 zł na akcję (2,8%), a środki na jej wypłatę będą pochodzić z kapitału zapasowego. Kurs akcji osiągnął niedawno poziom niespotykany w ciągu ostatnich 10 lat! Jak to możliwe?

pkn

Sprawa nabiera sensu, jeśli uwzględni się, że większość powstałych strat wynika z tytułu odpisów aktualizujących wartość księgową posiadanych aktywów trwałych. Ponad 4 miliardy ubytku wartości spółki Orlen Lietuva oraz blisko 1 miliard czeskiego Unipetrolu sprawiają, że raport za roku 2014 (a już w szczególności za jego II kwartał) wyglądaj tak dramatycznie. Rzecz w tym, że wycena płockiego koncernu już dawno uwzględniała te zdarzenia i nie były one dla inwestorów żadnych zaskoczeniem.

Dość powiedzieć, że wynik EBITDA LIFO (przed uwzględnieniem odpisów wartości aktywów) wyniósł w ubiegłym roku ponad 5,2 miliarda złotych i był ponad 40% lepszy, niż w roku poprzednim. Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdzie spółka poniosła co prawda znaczne straty z tytułu spadku wartości posiadanych aktywów, jednak jej cash flow ma się znakomicie. Widać to zarówno po zachowaniu inwestorów, jak i po optymizmie zarządu, rekomendującego wysoką dywidendę. Ujmując prościej – spółka straciła 1/3 majątku, jednak jej podstawowa działalność jest zyskowna jak nigdy dotąd.

 

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.