swiat

Trochę o produktywności

Artykuł na temat poziomu produktywności w poszczególnych państwach europejskich zamieszczony na jednym z wiodących portali finansowych wywołał lawinę komentarzy. Część czytelników głowiła się nad ogromem różnic pomiędzy Polską a najbogatszymi krajami starego kontynentu. Przecież fryzjer w Polsce jak i Norwegii w ciągu godziny jest w stanie ostrzyc dwie, góra trzy osoby, podczas gdy różnica w wykazanej produktywności jest aż 6-krotna!

Ktoś inny zauważył, że zestawienie jest felerne, gdyż nie uwzględnia realnej siły nabywczej pieniądza w danym państwie. Korygując zestawienie o ten wskaźnik wartości te powinny być niemal identyczne w każdym analizowany kraju, a w Polsce nawet korzystniejsze, gdyż przeciętnie pracujemy o kilka godzin w miesiącu dłużej, niż nasi zachodni sąsiedzi. Tymczasem….

produktywność

Nawet po uwzględnieniu różnic w cenach okaże się, że przeciętny Norweg wytwarza ponad dwa razy więcej, niż Polak. Sekret tkwi w technologii pracy. Mający tylko dwie ręce fryzjer owszem ostrzyże tyle samo osób w każdym z krajów, jednak w tym samym czasie z taśm produkcyjnych zachodnich fabryk zjedzie kilka nowych Mercedesów. Oczywiście rodzimi przedsiębiorcy nie siedzą z założonymi rękoma, jednak przejawem ich gospodarności będzie w najlepszym przypadku nowy salon samochodowy, gdzie owe Mercedesy znajdą nabywców. Tym co powoduje tak duże różnice w produkcyjności nie jest bowiem zapał do pracy lecz innowacyjność gospodarki.

Tuzin rolników z ubogich terenów w Bułgarii z całą pewnością napracuje się o wiele bardziej, niż jeden inżynier w Monachium. Jednak efekty pracy tego jednego człowieka będą miały o wiele większą wartość (pieniężną). To z kolei przełoży się na inne sektory gospodarki, aż sprawi, że skandynawski fryzjer rzeczywiście dostanie dwa razy więcej pieniędzy, choć wykonał dokładnie tą samą pracę co Polak.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.