swiat

Czy członkostwo w strefie Euro zatopiło Grecję ?

Miało być o tym, jak to przyjęcie przez Greków Euro doprowadziło do katastrofy gospodarczej w ich kraju. Po dokładniejszej analizie okazało się, że nie był to czynnik decydujący, a wręcz przeciwnie – ograniczona deprecjacja wspólnej waluty oraz przysługujące krajom członkowskim wspólnego obszaru walutowego programy pomocowe sprawiły, że gospodarkę Hellady (a przynajmniej jej rynek finansowy) udało się jakoś postawić na nogi.

W przypadku Polski reakcją na wybuch kryzysu finansowego w 2007 roku było ogromne osłabienie krajowej waluty. Uczyniło to natychmiast nasz eksport bardzo opłacalny, a wpływy z tytułów dewiz przysyłanych przez osoby przebywające na emigracji znacząco wzrosły. Pozwoliło to nam w owym okresie na osiągniecie dodatniej dynamiki zmian PKB. Taki mechanizm obronny działa w przypadku państwa o mniej więcej zbilansowanym saldzie handlu zagranicznego oraz posiadającego własną, płynną walutę.

4

W przypadku Grecji te czynniki niestety nie występują. Jeśli saldo wymiany handlowej dla Polski jest w ostatnich kwartałach mniej więcej zerowe (wartości eksportu i importu są zbilansowane) to w przypadku Grecji deficyt w niektórych latach przekraczał 25% PKB (link)! Kiedy bańka pękła, większość inwestorów wycofała swój kapitał, a koszty obsługi długu publicznego wzrosły do kilkudziesięciu procent rocznie. W wyniku tąpnięcia ucierpiała także waluta Euro, jednak spadek wyniósł mniej niż 10%. Szczęśliwie Grecja zdążyła już wcześniej przyjąć Euro, gdyż w innym przypadku Drachma straciłaby na wartości znacznie więcej, zupełnie topiąc gospodarkę bałkańskiego kraju, która w ogromnej części bazowała na imporcie.

Dzięki wspólnotowej pomocy (tzn. zrzutki innych krajów na ratowanie Grecji), umorzeniu części zadłużenia (czytaj: zawłaszczeniu pieniędzy inwestorów) oraz podpięciu pod wspólną walutę po kilku latach udało się opanować kryzys, a przynajmniej uporządkować sferę przepływów pieniężnych. Deficyt handlowy zmalał (wynosi jednak nadal prawie 10%), a stan finansów publicznych pozwala na trudną, choć płynną regulację zaciągniętych zobowiązań. Okazuje się więc, że Euro wcale nie było w tym przypadku sprawcą kryzysu, jak chciałoby to pewnie widzieć wielu jego przeciwników.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.