Picture of the Woodhorn Colliery Museum

Kosztowna zabawa w górników

Górnik to jeden z najbardziej ryzykownych, ale i najbardziej uprzywilejowanych zawodów w naszym kraju. Zatrudnionym w branży przysługują m.in. czternastki (!), nagrody z okazji Dnia Górnika, dodatki stażowe, deputat węglowy oraz przede wszystkim wcześniejsze emerytury. Pensje również nie należą do najniższych – według oficjalnych danych górnicy zatrudnieni w chylącej się ku upadkowi Jastrzębskiej Spółce Węglowej zarabiają średnio 7,4 tys. złotych brutto.

Tymczasem branża jest nieefektywna i tak mało elastyczna, jak chyba żadna inna w naszym kraju. Z jednej strony po stronie przychodów podlega takim samym prawom jak wszystkie inne podmioty gospodarcze na rynku, jednak z drugiej pod względem kosztowym jest bardzo hermetyczna. „Zasługą” takiego stanu rzeczy jest silna pozycja związków zawodowych i dominacja państwowego kapitału. Ostatnim prywatnym bastionem wśród wiodących spółek z sektora była Bogdanka. Niestety w październiku została przejęta przez państwową Eneę. W branży mamy więc 0 (słownie: zero) kopalń, w których cokolwiek do powiedzenia mają prywatni właściciele.

węgiel

Jeśli, więc koszty polskich kopalń pozostały takie same, a cena węgla na europejskiej (ARA) i południowoafrykańskiej (RB) giełdzie spadła o blisko połowę jest to przepis na murowane kłopoty. No i takie kłopoty nadeszły – rok temu polski sektor stracił 2,2 mld zł. Jeszcze gorzej jest w tym roku – tylko do czerwca kopalnie są blisko 1,5 mld zł pod kreską. Niestety, ale rynek zweryfikował – praca górników (mimo całego szacunku dla tej profesji) jest warta zdecydowanie mniej, niż płaci się za nią obecnie.

Co ciekawe, jeśli komuś pojawia się nóż na gardle, nagle zaczynają dziać się cuda. Kompania Węglowa – drugi po JSW potencjalny bankrut przeprowadziła działania optymalizacyjne, obniżając koszt wydobycia węgla o 20% (z około 300 do 240 zł/t). Uwzględniając koszt transportu z giełdy w Amsterdamie stawia to sprzedaż krajowego węgla już na granicy opłacalności. Gdyby tak wszystkie państwowe spółki wzięły z niej przykład ogólne koszty wydobycia spadłyby w I półroczu o ponad 2,7 mld złotych, a cały sektor zamiast ogromnej, straty byłby na bardzo dużym plusie.

To, że nie jest to jedynie teoretyczna koncepcja potwierdza chociażby casus Bogdanki. Jeśli majątek jest prywatny, uważniej patrzy się na ponoszone koszty. W przypadku lubelskiej kopalni skutkuje to rentownością sprzedaży na poziomie blisko 14 proc. i zyskiem ponad 270 mln złotych w ubiegłym roku. Można? Można!

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.