3049591547_b6b0d7f7a6_o

Stoisz właśnie w korku? Pociesz się, że gorzej już (raczej) nie będzie!

W ciągu ostatnich lat liczba pojazdów silnikowych w Polsce intensywnie rosła, aż w końcu osiągnęła unijną średnią. Od kilku lat widać, że dalszy wzrost następuje bardzo powoli, a łączna liczba zarejestrowanych pojazdów (głównie aut osobowych, ale też „dostawczaków” czy motorów) sięgnęła według różnych źródeł mniej więcej 22 milionów. Konkretna wartość jest trudna do ustalenia – państwowe statystyki mówią nawet o wartości 26 mln. Sami urzędnicy przyznają jednak, że jest to ilość sporo zawyżona. Nie jest to też aż tak istotne – chodziło mi raczej o ustalenie rządu wielkości, niż dokopanie się do dokładnych danych.

No i tutaj przechodzimy do sedna dzisiejszego wpisu – pod względem korków w naszym kraju gorzej już raczej nie będzie! Ilość pojazdów (samych osobówek jest jakieś 20 mln) przekroczyła już bowiem wyraźnie ilość osób posiadających prawo jazdy (prawo jazdy kat. B ma około 17 mln osób). Choćby, więc auta rozdawano za darmo to ruch drogowy nie powinien wzrosnąć, gdyż zwyczajnie brakuje już osób, który mogłyby jeszcze wsiąść za kółko.

Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to co piszę, jest raczej statystyczną zabawą, niż rzeczywistością. Ruch w centrach miast toczy się bowiem swoim żółwim tempem (średnia szybkość poruszania w centrach polskich miast to 18-25 km/h), podczas gdy na autostradach średnio jedzie się znacznie powyżej setki (chyba, że akurat wracamy znad morza i stoimy w korku na bramkach na A1). Takim najlepszym wspólnym mianownikiem dla porównania średniego natężenia ruchu drogowego w Polsce i innych krajach jest obliczenie ilości samochodów przypadających na kilometr publicznej sieci drogowej.

siecdrogowa

Najgęściej jest w Meksyku. Na kilometr państwowej sieci dróg przypada tam niemal 100 pojazdów. To aż trudne do wyobrażenia. Przecież jeden samochód ma około 3-5 m długości. Kiedy doda się do tego jakiś tam odstęp między pojazdami wychodzi na to, że cały Meksyk stoi w korku! Na szczęście ruch odbywa się o różnych porach dnia i w różnych kierunkach (no i szosa ma czasem więcej niż dwa pasy). W Europie najgorzej sprawa wygląda we Włoszech i Wielkiej Brytanii. Przypada tam ponad 80 pojazdów na kilometr drogi. Niewiele lepiej jest w Niemczech. Park maszyn u naszych zachodnich sąsiadów jest też największy w Europie i liczy prawie 50 mln sztuk. Znacznie mniej jest jednak osób, które mogą te samochody prowadzić, więc i realne natężenie ruchu niższe.

Polska jest w środku stawki. Znacznie wyprzedamy jednak Stany Zjednoczone czy Hiszpanię. Względnie luźno jest natomiast we Francji, co wynika z posiadania najdłuższej na Starym Kontynencie sieci dróg publicznych (1 mln kilometrów). Idę jednak o zakład, że mieszkańcy takiego Paryża tego luzu raczej nie odczuwają. Na końcu tabeli są Węgry. Wskaźnik ilości pojazdów przypadających na 1000 mieszkańców jest tam o połowę niższy niż średnia unijna, a do tego liczba dostępnych dróg całkiem spora. W przypadku Węgrów dość spory jest jednak „potencjał” do zagęszczenia ruchu. W przeciwieństwie do większości badanych krajów, liczba osób z prawem jazdy przekracza tam bowiem liczbę samych pojazdów, więc wkrótce i oni zaczną dotkliwiej odczuwać skutki rozwoju motoryzacji. Szerokiej drogi!

[Fair Value – Niezależny Blog Finansowy]

About admin

3 thoughts on “Stoisz właśnie w korku? Pociesz się, że gorzej już (raczej) nie będzie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.