japan-112722_960_720

Szalony drukarz z Japonii

W ciągu ostatnich 3 lat japoński bank centralny (BoJ) „wydrukował” ponad 2 biliony dolarów, co stanowi połowę wielkości tamtejszego PKB. Zwiększenie bazy monetarnej miało na celu wywołanie inflacji i pobudzenie wzrostu gospodarczego. Jednak zamiast tego w kraju Kwitnącej Wiśni nadal mamy do czynienia ze stagnacją, a jedynym efektem polityki premiera Shinzo Abe jest 40-procentowy spadek wartości jena.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (FED) czy Europejskiego Banku Centralnego (EBC) w porównaniu do bankierów Bank of Japan (BoJ) to cieniasy. Kiedy rynki finansowe zarzucają Amerykanom oraz Europie, że programy luzowania ilościowego (QE) są nieskuteczne i grożą wybuchem niekontrolowanej inflacji, prasy drukarskie w Japonii działają na skalę, która państwom Zachodu nawet się nie śniła.

Owszem pod względem ilościowym nikt FED-u nie pobije. Od 2008 roku suma aktywów w jego posiadaniu zwiększyła się o ponad 3,5 bln dolarów. EBC, który uruchomił program druku nieco później (i nadal go prowadzi) wykreował jak do tej pory dodatkowe 1,4 bln euro (ta kwota jeszcze wzrośnie, ponieważ każdego miesiąca bank skupuje z rynku obligacje o wartości 60 mld euro).Fed Assets

Aktywa Banku Japonii w ciągu ostatnich 7 lat powiększyły się natomiast o 285 bln jenów, czyli w przeliczeniu o ok. 2,3 bln dolarów. Bankierzy z Kraju Kwitnącej Wiśni w skali druku są więc lepsi od Europejczyków, ale za to gorsi do Amerykanów. Włos zjeży się jednak na głowie, kiedy uświadomimy sobie jaka jest wielkość wymienionych gospodarek. Stany Zjednoczone i Eurostrefa to dwa (obok Chin) największe organizmy gospodarcze na świecie z PKB rzędu 15,5 – 17,5 bln dolarów. Tymczasem japońska gospodarka choć duża, ma wartość „zaledwie” 500 bln jenów (ok. 3,8 bln dolarów).

Jeśli więc porównamy ze sobą ilość „wydrukowanych” pieniędzy w danym kraju w stosunku do wielkości PKB okaże się, że działaniu FED-u i EBC choć znaczące, stanowią zaledwie niewielki ułamek tego co robi Bank of Japan. Odkąd w 2012 roku w życie weszła tzw. „Abenomika”, czyli pakiet działań stymulacyjnych „firmowanych” przez japońskiego premiera, ilość dodatkowych pieniędzy wprowadzonych do gospodarki wyniosła 50 proc. wielkości PKB (obecnie aktywa BoJ to już 80 proc. PKB).

Celem tej stymulacji miało być pobudzenie inflacji oraz wzrostu gospodarczego. Skończyło się na tym, że japońska gospodarka rośnie w tempie…zerowym, a inflacja jest na poziomie 0,2 procenta. Ogromne straty zanotował natomiast jen (w ciągu 4 lat straty wobec dolara przekraczają 40 procent), a nowo wykreowany pieniądz sztucznie podbił ceny na japońskiej giełdzie (wzrost indeksu Nikkei o 60 procent). Cel w postaci realnego pobudzenia gospodarczego nie został jednak osiągnięty.

P.S. Zdesperowani bankierzy w styczniu 2016 roku obniżyli stopy procentowe poniżej zera. Liczą, że tym razem przyniesie to skutek i inflacji oraz wzrost gospodarczy wreszcie się pojawią.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.