images

Znów warto być drugą Irlandią

Irlandzki tygrys znów się przebudził. Po latach kryzysu tamtejsze PKB rośnie w tempie 7 proc. rocznie. To zdecydowanie najlepszy wynik w Europie i rezultat, którego mogą pozazdrościć nawet Chińczycy. Jednym z liderów wzrostu pozostaje także Polska. W IV kwartale ubiegłego roku daliśmy się jednak wyprzedzić m.in. Szwecji oraz Słowacji. Najgorzej jest natomiast na wschodzie. Rosja i Białoruś walczą z blisko 4-procentową recesją.

W latach 1999 – 2001 gospodarka Irlandii doświadczyła niespotykanej hossy, kiedy to roczny wzrost tamtejszego PKB sięgał ponad 15 procent. Później nie było wcale gorzej – aż do 2008 roku wyspiarski kraj rozwijał się w średnim tempie ok. 5 proc. na rok. Nie uszło to uwadze polskich polityków. Walcząca o władzę Platforma Obywatelska firmowała swoją kampanię pamiętnym hasłem „bądźmy drugą Irlandią/drugą zieloną wyspą”. Chwilę potem ten slogan stał się jedynie pośmiewiskiem. Wraz z wybuchem globalnego kryzysu irlandzka gospodarka weszła w głęboką recesję, ze spadkiem produktu krajowego brutto dochodzącym do 10 proc. rocznie. Polska się przed kryzysem obroniła, ale łatka „drugiej Irlandii” przylgnęła do niej na dobre.

pkb_IV

Dziś nasz kraj nadal jest po zielonej stronie rynku. Ze wzrostem PKB w IV kwartale 2015 roku na poziomie niemal 3,9 proc. jest jednym z liderów europejskiego wzrostu. Są jednak lepsi. Szybciej rozwija się m.in. Szwecja. Minimalnie lepsza jest także Słowacja oraz Turcja (jeśli uznać ją za część europejskiej gospodarki). Prawdziwym tygrysem ponownie została jednak Irlandia. Tempo wzrostu zielonej wyspy (tej prawdziwej) wynosi aktualnie niebagatelne 7 proc. rocznie. To lepiej niż Chiny i blisko 2-krotnie szybciej, co w Polsce.

Jednak w porównaniu do innych krajów to my nadal prezentujemy się, jak prymusi. Portugalia, Włochy czy Francja nadal nie uporały się w pełni ze skutkami ostatniego kryzysu. Dziś ich gospodarki rosną w symbolicznym tempie ok. 1 proc. rocznie. Jest gorzej jest w Grecji. Tam w ostatnim kwartale odnotowano niewielką recesję. To i tak spora poprawa w porównaniu do poprzednich lat (w 2012 roku PKB Aten skurczyło się o ponad 10 procent).

Najgorzej wygląda jednak sytuacja na wschodzie. Gospodarka Ukrainy kurczyła się o ponad 1 proc. rocznie. To i tak niewiele w porównaniu do Rosji i Białorusi. Sankcje gospodarcze wobec Moskwy poskutkowały spadkiem tamtejszego PKB o blisko 4 procent. Tak ostrej recesji nie widziano tam od 2009 roku. Rykoszetem dostaje także Białoruś, której gospodarka kurczy się w podobnym tempie.

Przykład naszych wschodnich sąsiadów pokazuje do czego może prowadzić polityczna izolacja i zbyt mała skłonność do kompromisów (głównie tych gospodarczych). A Polska? Chyba znów powinna zacząć marzyć o zostaniu „drugą Irlandią”.

About admin

One thought on “Znów warto być drugą Irlandią

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.