France Le Havre Architecture Home Construction Old

Każdy chce być na swoim!

Przed deweloperami mieszkaniowymi jeszcze przynajmniej piętnaście tłustych lat.

W Trójmieście aż roi się od tablic reklamowych zachęcających do kupna własnego mieszkania. Podobnie jest zapewne także w innych miastach. Jednocześnie jak wynika z przeprowadzonych przeze mnie rozmów deweloperzy z reguły nie mają większych problemów ze znalezieniem chętnych na oferowane przez nich lokale. W wielu przypadkach już w momencie, kiedy dana inwestycja ledwo zostanie doprowadzona do stanu zerowego, zarezerwowana jest już większość z budowanych tam mieszkań. Z zakupem – szczególnie tych tańszych – trzeba się więc śpieszyć, bo popyt na nie wzmacniają m.in. programy Rodzina na swoim czy Rodzina 500+ o czym pisałem mniej więcej pół roku temu (link).

g1Na rynku deweloperskim jedno wydało mi się jednak niezrozumiałe – skoro liczba oddawanych do użytku nowych mieszkań przekracza 100 tys. rocznie (w 2015 roku  powstało aż 147 tys. lokali mieszkaniowych), a liczba mieszkańców naszego kraju od wielu lat utrzymuje się na tym samym poziomie, to kto wobec tego je kupuje i w nich mieszka? Z odpowiedzią przychodzi nam GUS, który podaje, że 1970 roku liczba gospodarstw domowych w naszym kraju wynosiła tylko 9,4 mln. Innymi słowy – gnieździliśmy się po trzy, cztery i więcej osób w niewielkich żelbetonowych klitkach. U schyłku poprzedniego systemu – w 1988 roku liczba gospodarstw wzrosła do 12 mln, a według danych z 2011 roku było ich już 13,6 mln. Przebywanie w wiele osób w tych samych murach skończyło się, a średnia liczebność danego gospodarstwa spadła poniżej 3 osób.

g2

Tak duża liczba gospodarstw domowych w Polsce nie oznacza, że popyt już się nasycił. Przed nami – przynajmniej tak prognozuje GUS – jeszcze przynajmniej 15 lat wzrostu. Już w zeszłym roku według szacunków liczba gospodarstw domowych przekroczyła 14 mln, a szczyt rozdrobnienia ma przypaść na 2030 rok, kiedy ich liczba wyniesie 15,4 mln. Przy panujących trendach demograficznych będzie to oznaczać, że w statystyczny lokal mieszkaniowy będzie zamieszkiwało zaledwie 2,4 osoby. Mąż, żona i ułamek dziecka. Ewentualnie samotny singiel, dwa koty i rybki. Po tym czasie liczba gospodarstw zacznie spadać, jednak nie z powodu zmian w stylu życia, ale po prostu spadku liczby osób mieszkających w Polsce.

Mieszkań nie rozdają jednak za darmo. Jest natomiast kredyt. Pęd ku samodzielności i mieszkania na swoim w zdecydowanej większości przypadków realizowany jest nie za własne oszczędności, ale pieniądze banku. Jak podaje Związek Banków Polskich w ciągu ostatnich 10 lat wielkość zadłużenia z tego tytułu wzrosła z 77 mld do astronomicznych 385 mld złotych. To 1/5 polskiego PKB. W mikroskali wygląda to tak, że każdego dnia roboczego banki podpisują z klientami średnio 680 umów kredytowych opiewających przeciętnie na ponad 220 tys. zł. Następie kredyt spłacany jest przeciętnie przez ponad 25 lat.

g3

Taki nieoficjalny bankowo-deweloperski kartel to szansa dla większości z nas do zamieszkania we własnych czterech kontach. Dźwignia finansowa w postaci kredytu hipotecznego doprowadziła jednak do ogromnego wzrostu cen transakcyjnych na rynku mieszkaniowym. Jak podaje GUS ceny metra lokalu w stanie deweloperskim od 2000 roku podrożały o ponad 100%. Chcący sfinansować zakup tylko z własnych pieniędzy mają muszą więc oszczędzić na ten cel dwukrotnie więcej pieniędzy (dla pociechy podam, że przecięte nominalne wynagrodzenia od tego czasu również wzrosły mniej więcej dwukrotnie). Albo więc idziemy do banku i pokornie prosimy o kredyt, albo zakasujemy rękawy i bierzemy się na kilkanaście lat do roboty.

About admin

5 thoughts on “Każdy chce być na swoim!

  1. Kilkanaście? Dla mnie pewnie kilkadziesiąt. Niestety tak to jest, jak państwo zabiera jednym, żeby dać innym i przy okazji przeżreć 50% budżetu, jaki przetwarza. To jest efekt finansowania RnS, MdM, 500+ i innych ceregieli. Gdyby w polsce była gospodarka wolnorynkowa, kapitalistyczna, to na mieszkania stać byłoby tylko tych, którzy naprawdę chcą pracować, a nie podpięli się pod jakieś programy pomocowe. Żenada.

  2. Pieniędzy nie opłaca się trzymać w banku na lokatach, dodatkowo dobra sytuacja na rynku pracy, dodatkowo mieszkania kupują m.in. Ukraińcy i tak się kręci kołowrotek mieszkaniowy.

  3. Dzisiaj byłem u biurze dewelopera i budowa bloku trwa w najlepsze, kładą pustaki na 8 ostatnim piętrze (dzielnica Wola, Wa-wa), zapytałem o mieszkania 50 m2. Słyszę odpowiedz, proszę Pana zostały cztery mieszkania 4-pokojowe, i klika mieszkań mniejszych jest zarezerwowanych, np. to 42 metrowe jak Pan chce mogę Pana zapisać na rezerwacje ale będzie Pan ósmy w kolejce do tego mieszkania. Podobną rozmowę miałem dwie ulice dalej, mieszkania w dobrej lokalizacji, sprzedają się bardzo szybko.
    Zarobki rosną ceny mieszkań jeszcze są do zaakceptowania i są niższe a niżeli 2008 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.