chart-840332_1280

Podatkowe pole minowe, czyli jak rozliczyć podatki z zysków na Forex?

To, że na Foreksie trudno zarobić na handlu walutami wie coraz więcej inwestorów. Niestety, jeszcze trudniej prawidłowo rozliczyć z fiskusem zarobione pieniądze

Na tym świecie pewno są tylko śmierć i podatki – mawiał jeden z twórców amerykańskiej konstytucji Benjamin Franklin. O śmierci pisać nie zamierzam. O podatkach – owszem. Te od zysków osiąganych z lokat oraz pieniędzy trzymanych na kontach oszczędnościowych Polacy płacą już od 2002 roku. Dwa lata później rząd upomniał się także o zyski inwestorów kupujących i sprzedających akcje oraz handlujących na rynku walutowym Forex. To właśnie ci ostatni mają największy problem z płaceniem tzw. podatku Belki. Nie chodzi tu nawet o to, że niewielu z nich zarabia (według KNF w 2014 roku zysk osiągnęło zaledwie 19 proc. zajmujących się Foreksem Polaków, a wszyscy gracze razem wzięci stracili ponad 360 mln zł) i nie ma się czym z fiskusem dzielić, ale o sposób obliczenia ile ten podatek powinien wynosić. O tym, że nie jest to takie proste zadanie przekonałem się osobiście.

Odpowiedzialność zrzucona na podatnika

Z pozoru sprawa jest jasna – nasz broker, czyli firma w której posiadamy rachunek umożliwiający obrót walutami wysyła nam dokument PIT-8C stanowiący zestawienie osiągniętych w danym roku przychodów oraz poniesionych kosztów. Taki raport otrzymamy niezależnie od tego czy korzystając z jego usług w tym czasie mieliśmy zysk czy ponieśliśmy stratę. Ponieważ inwestować możemy za pośrednictwem więcej niż jednej firmy, musimy zsumować ze sobą kwoty ze wszystkich otrzymanych druków PIT-8C, a uzyskane wartości umieścić w formularzu PIT-38. To właśnie powód, dla których firmy nie rozliczają podatku bezpośrednio z urzędem skarbowym, a zamiast tego zmuszają nas samych do robienia zbiorczych wyliczeń. Gdyby ustalanie jego wysokości odbywało się bez naszego udziału – wówczas za ewentualne błędy odpowiadaliby urzędnicy, a tak to na nas ciąży obowiązek prawidłowego obliczenia ile pieniędzy należy odprowadzić. Za pomyłkę fiskus może nałożyć nas nad mandat (do kwoty 3,5 tys. zł) lub nawet uznać nasze działanie za przestępstwo skarbowe, zagrożone wielomilionową grzywną.

Pomijając kwestie odpowiedzialności, jeśli w danym roku wykażemy zysk, wówczas od zarobionych pieniędzy zapłacimy 19-proc. podatek (tyle wynosi stawka podatku Belki). Co ważne – nawet kiedy ponieśliśmy stratę i nie musimy zapłacić daniny – i tak musimy złożyć zeznanie podatkowe. Ten obowiązek sprawia nie tylko, że skarbówka ma w papierach porządek, ale również to, że wykazaną w danym roku stratę będziemy mogli odliczyć od ewentualnych zysków w latach późniejszych, dzięki czemu możemy potencjalnie obniżyć nasz przyszły do zapłacenia podatek. Na tym etapie kwestia rozliczenia popularnej Belki nie wydaje się więc niczym trudnym – ot, kilka formularzy, prosta tabela w Excelu, jeden przelew i sprawę mamy zamkniętą. Problem zaczyna się w sytuacji, kiedy inwestując na Foreksie korzystamy z usług nie polskiej, ale zagranicznej firmy (choćby nawet miała przedstawicielstwo w naszym kraju oraz licencję wydaną przez KNF). W takim przypadku prawidłowe wypełnienie zeznania podatkowego przypomina raczej nie prostą arytmetykę lecz stąpanie po polu minowym.

1/3 gra poza Polską

Inwestowanie u zagranicznego brokera to nie są odosobnione przypadki. Poza nielicznymi rodzimymi firmami z branży Forex (portal Inwest-24.pl odnotowuje zaledwie 11 takich podmiotów) duża część spośród ok. 100 tys. aktywnych na Foreksie Polaków korzysta z usług firm z główną siedzibą poza granicami Polski. Andrzej Tomczyk – szef polskiego oddziału brytyjskiego brokera Admiral Markets szacuje, że Polacy inwestujący na Forex 30-40 proc. obrotów realizują za pośrednictwem zagranicznych firm.

To sprawia, że co roku kilkadziesiąt tysięcy osób – mimo że w świetle polskich przepisów powinny otrzymać od brokera wypełniony druk PIT-8C, a następnie wykazać znajdujące się w nim kwoty we własnej deklaracji podatkowej – w praktyce takiego formularza nie otrzymuje. Jak i gdzie rozliczyć więc w takiej sytuacji podatek? A może skoro polska skarbówka żadnych dokumentów nie otrzymuje to lepiej zataić fakt posiadania zagranicznego konta i uniknąć opodatkowania? Oto rezultat tego co udało mi się w tej kwestii ustalić.

Zysk za granicą rozlicza się w Polsce

Skontaktowałem się z urzędami skarbowymi w Bartoszycach oraz Gdańsku, gdzie dowiedziałem się, że transakcje na Forex realizowane z pomocą zagranicznej firmy należy rozliczyć w Polsce. Wyjątek stanowi sytuacja, w której posiadamy zagraniczną rezydenturę podatkową (rezydentem podatkowym danego kraju jest się jeśli spędza na jego terytorium przynajmniej 183 dni w roku lub cytując unijne wytyczne „jest to dla nas centrum gospodarczo-życiowych interesów) np. brytyjską, niemiecką czy jakiegokolwiek kraju należącego do Unii Europejskiej (w krajach leżących poza wspólnotą wytyczne dotyczące rezydentury mogą być nieco inne). Wówczas zapłacimy podatki nie w Polsce, ale właśnie w tych krajach. Jeśli jednak podlegamy rodzimej skarbówce, zobowiązani jesteśmy do sporządzenia na własną rękę zbiorczego zestawienia przychodów i kosztów osiągniętych na zagranicznym koncie i wykazania ich w zeznaniu podatkowym (oprócz druku PIT-38 należy wpisać odpowiednie kwoty także do formularza PIT/ZG). Na pytanie o to w jakiej postaci ma być sporządzone takie zestawienie dowiedziałem się, że „w formie, która nie wzbudza wątpliwości co do autentycznego stanu przeprowadzonych transakcji i osiągniętych w nich wyników”. I tu wchodzimy na pole minowe.

Jak wyjaśnił mi jeden z inwestorów profesjonalnie zajmujący się handlem na Forex, programy, których używa się do tego celu pozwalają automatycznie wygenerować takie zestawienie. Kłopot jest jednak taki, że zagraniczne konta w przeważającej większości prowadzone są w dolarach, a my z fiskusem musimy rozliczyć się w krajowej walucie. Konieczne jest więc przeliczenie wszystkich dokonanych operacji po kursie podawanym przez NBP w dniu poprzedzającym jej zamknięcie. Mój rozmówca tłumaczy, że dla niego roczne rozliczenie dochodów to prawdziwa mordęga – zamiast handlować, na co najmniej dwa dni wciela się w rolę księgowego. Do przeliczenia ma za każdym razem ponad 1 tys. transakcji, dla których należy wyznaczyć osobno – wynik osiągnięty na zmianach kursowych (np. kurs złotówki do euro obniżył się z 4,40 zł do 4,00 zł w momencie zamknięcia pozycji), tzw. punkty swapowe (wynikają z różnych stóp procentowych w poszczególnych krajach) oraz pobrane przez brokera prowizje. Inwestor przyznaje, że mimo wieloletniej praktyki nadal nie jest przekonany czy robi to dobrze – wprawdzie osiągniętego zysku (i zapłaconego podatku) jest pewien, więc na żadne finansowe kary się (raczej) nie naraża, ale na 100 proc. nie wie czy prawidłowo rozlicza przychody oraz koszty.

Eksperci się mylą?

Z kilku źródeł – stron internetowych samych brokerów, portali prawno-podatkowych oraz serwisów poświęconych tematyce Forex – dowiedziałem się, że pozycja „przychody” w naszym zeznaniu powinna zawierać sumę wszystkich zyskownych (i przeliczonych na polskie złote) operacji, natomiast koszty to przypadki, kiedy na handlu ponieśliśmy stratę (możemy uwzględnić także zapłacone prowizje i inne koszty związane z dostępem do naszego konta).

Inwestor, z którym rozmawiam tłumaczy, że taka interpretacja to nonsens. Pokazuje mi jeden ze swoich rachunków, na którym handlował mało i szczęśliwie uniknął jakichkolwiek stratnych transakcji. W takim przypadku inwestor wykazałby w swoim zeznaniu podatkowym zerową sumę kosztów (zero strat to zero kosztów) przez co od razu trafiłby pod lupę skarbówki. Wszak w jaki sposób można osiągnąć zysk kapitałowy w przypadku, jeśli żadnego kapitału (poniesionych kosztów) się nie zainwestowało – pyta? Próbuję bronić autorów tych porad – skądinąd osób rozeznanych w temacie – mówiąc, że przecież koszty są chociażby w postaci płaconych prowizji. Mój argument także zostaje odparty, gdyż sporo brokerów „ukrywa” pobierane prowizje w cenie oferowanych instrumentów. Zapewniane przez nich warunki transakcyjne są po prostu nieco gorsze niż rynkowe, ale za to nie płacimy żadnej prowizji. Z punktu widzenia inwestora wychodzi na to samo – dla podatnika wypełniającego zeznanie już niekończenie, gdyż żadnych prowizji w rubryce koszty wykazać nie może, bo ich oficjalnie nie było.

Sam rozlicza się inaczej – mnożąc liczbę zawieranych transakcji przez poziom tzw. dźwigni finansowej, uwzględniając przy tym kurs walutowy, ale nie tylko z przedednia zamknięcia, ale i poprzedzający otwarcie danej transakcji. Mówi, że wzoruje się na formularzach, które dostaje od jednej z polskich firm, w której ma konto i wierzy, że zarówno broker jak i on sam robią to dobrze, przez co nie podpadnie w przyszłości żadnemu nadgorliwemu urzędnikowi.

Gąszcz przepisów, porad i interpretacji

Im dalej wgłębiałem się w temat tym od min, na które może wpaść podatnik robiło się gęściej. Inny inwestor, z którym rozmawiałem twierdził, że ulokowane za granicą pieniądze opodatkowuje się dopiero, kiedy prześlemy je z powrotem do Polski (twierdzenie błędne, co potwierdza interpretacja Izby Skarbowej w Bydgoszczy). Spotkałem się także z opinią, że podatku nie płacimy w Polsce, ale w kraju, w którym działa nasz broker. To kolejny mit, gdyż jak wspominałem jako polscy rezydenci podatkowi rozliczamy się z podatków w naszym kraju. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy dane państwo nie ma podpisanej z Polską umowy w sprawie unikania podwójnego opodatkowania (szczęśliwie wg listy ze strony Ministerstwa Finansów takie umowy mamy podpisane z blisko setką państw). Jeśli jednak takiej umowy nie ma podatek zapłacimy w obu krajach (choć inwestujący m.in. u maltańskiego brokera, gdzie dwustronne umowy podatkowe nie obowiązują mój poprzedni rozmówca, nigdy żadnego wezwania do zapłacenia podatku na Malcie nie otrzymał).

Żeby tego wszystkiego było mało znawcy foreksowego rynku wskazują na istotną lukę w prawie. Według istniejących przepisów podatek Belki płaci się tylko od zysków z handlu walutami. Jeśli jednak wpłacimy na naszego konto u zagranicznego brokera np. 10 tys. dolarów (przy kursie 3 zł za 1 dolara), a po roku wypłacimy te pieniądze (nie dokonując po drodze żadnych transakcji), a kurs wymiany będzie wynosił 4 zł za 1 dolara (co oznacza dla nas zysk w wysokości 10 tys. zł) to od tego zarobku podatku nie zapłacimy.

Zachęta do oszustwa

Zapomniałbym wspomnieć o powszechnie prezentowanej na branżowych forach internetowych postawie mówiącej o tym, aby z polską skarbówką nie rozliczać się w ogóle, gdyż żadne z naszych organów podatkowych nie wiedzą o naszej zagranicznej aktywności. A jeśli zarabiamy dużo – róbmy to za pomocą spółki zarejestrowanej tam, gdzie podatków od zysków kapitałowych nie ma – np. na Cyprze. Wiedząc jednak o tym, że zdecydowana większość na Forex traci, realnie możliwość uniknięcia podatków w jeden z wymienionych sposób rozważa zapewne tylko niewielki odsetek inwestorów. Reszta pokornie ujawnia u naszego fiskusa swoje zawierające straty zagraniczne bilanse w nadziei, że w kolejnym roku fortuna się do nich uśmiechnie (tj. zanotują zysk), a dzięki wcześniejszym wykazanym stratom podatków uda się uniknąć (lub zmniejszyć ich wymiar).

Po bliższym przyjrzeniu się tematowi opodatkowania zagranicznych transakcji na rynku Forex zdecydowałem, że jeśli kiedykolwiek postanowię zająć się profesjonalnie handlem walutami, skorzystam usług z polskiej firmy. Nie z gospodarczego patriotyzmu, ale po prostu dla świętego spokoju.

Rozliczanie podataków z Forex w skrócie:

  • Jeśli korzystasz z usług polskiego brokera, otrzymasz od niego formularz PIT-8C z zestawieniem osiągnietych przez Ciebie przychodów oraz poniesionych kosztów.
  • Wartości z formularza PIT-8C przepisz do formularza PIT-38 i wyślij go do urzędu skarbowego. Jeśli za dany rok podatkowy otrzymasz więcej niż jeden formularz PIT-8C – musisz zsumować znajdujące się w nim liczby i wpisać je do formularza PIT-38.
  • Zgodnie z interpretacją urzędników skarbowych z Gdańska i Bartoszyc inwestycje u zagranicznego brokera również musisz rozliczyć w Polsce (mimo, że taki broker nie wyśle Ci formularza PIT-8C). Tego typu przypadek oprócz złożenia druku PIT-38 wymaga złożenia także dodatkowego formularza – PIT-Z. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy nie jesteś rezydentem podatkowym naszego kraju.

Dowiedz się więcej jak rozliczyć podatek od zysków kapitałowych (nie tylko z Forex, ale również innych rodzajów inwestycji)

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.