19588717540_9d9224d888_b

Uber, BlaBlaCar i spółka

Przeciętne auto przez ponad 23 godziny na dobę stoi nieużywane. Jeśli już w końcu ruszy to zazwyczaj jedzie nim tylko kierowca.

Na myśl o czekającej podróży Olga nerwowo zgrzyta zębami. Właśnie wyliczyła, że do pokonania 700 km trasy z Gdyni na rodzinne Roztocze przyjdzie jej zatankować do swojego Opla jakieś 50 litrów benzyny, czyli praktycznie pełen bank. Drugi pełny bak będzie musiała zalać w drodze powrotnej. W sumie za te 100 litrów paliwa zapłaci prawie 500 zł. Wprawdzie podróż pociągiem wyszłaby minimalnie taniej, ale za to trwałaby o wiele dłużej, a w ostateczności i tak ktoś musiałby odebrać ją najbliższej stacji kolejowej, z której do domu ma jeszcze 30 kilometrów. Zęby od zgrzytania ledwo wytrzymały, kiedy uzmysłowiła sobie, że do wymiany w samochodzie jest jeszcze olej, co łącznie z paliwem sprawi, że na 4-dniową wizytę u rodziców wyda przeszło 30 proc. swojego miesięcznego wynagrodzenia.

Rozruszać samochód

Jak wynika z badań przeprowadzonych na University of California przeciętny samochód w ciągu doby znajduje się w ruchu przez niespełna 60 minut. Przez resztę czasu stoi nieużywany. Kiedy doda się do tego dane mówiące o tym, że w każdym pojeździe – w zależności od kraju – statystycznie przemieszcza się jedynie od 1,2 do 1,8 osoby wyjdzie, że flota pojazdów krążąca po świecie efektywnie wykorzystywana jest w niespełna 1,5 proc. W pozostałych 98,5 proc. po prostu się marnuje, gdyż samochody zamiast jeździć stoją zaparkowane, a jak już jeżdżą, to przewożą znacznie mniej pasażerów niż byłby w stanie.

Z jednej strony mamy więc setki tysięcy takich kierowców jak Olga, którzy zarówno podróże w rodzinne strony jak i codzienne dojazdy do pracy odbywają samotnie, a z drugiej równie dużą, jeśli nie większą grupę podróżnych bez własnych czterech kółek. Pewnego razu po tej drugiej stronie znalazł się Francuz Frédéric Mazzella, który rozglądając się za możliwością powrotu do domu na święta szukał w internecie ogłoszeń kierowców, mających wolne miejsca w autach. Ponieważ takiego serwisu nie znalazł, postanowił założyć własny serwis kojarzący posiadaczy czterech kółek z pasażerami. W ten sposób powstał BlaBlaCar, który dziś po ponad 10 latach działalności przerodził się w największy na świecie serwis na świecie świadczący usługi wspólnych przejazdów tzw. ridesharing.

Obecnie strona działa w ponad 20 krajach świata w tym także w Polsce. Co miesiąc pośredniczy przy ponad 3 mln podróży. Z serwisu skorzystała także Olga, której w ciągu kilku godzin od umieszczenia ogłoszenia udało się skompletować cała 3-osobową załogę pasażerów. Jeden pojechał z nią do Lublina, a dwójka aż do Biłgoraja. Problemu nie było także ze znalezieniem chętnych na podróż w przeciwnym kierunku. Dzięki temu łączne koszty podróży Olgi obniżyły się z 500 zł (nie licząc oleju silnikowego) do zaledwie 100 zł.

Miejskie zasoby

Innym przykładem tego jak można efektywniej wykorzystać krążące po ulicach samochody jest Uber. Amerykańska spółka podobnie jak BlaBlaCar stworzyła serwis internetowy kojarzący kierowców z pasażerami. Różnica polega jednak na tym, że usługa dedykowana jest nie podróżującym na długich trasach, ale osobom przemieszczającym się na krótszych odcinkach – głównie w obrębie dużych aglomeracji miejskich. Początkowo portal stanowił wsparcie jedynie dla licencjonowanych taksówkarzy. Wkrótce koncept rozszerzono o posiadaczy prywatnych aut, co doprowadziło do lawinowego wzrostu popularności serwisu, ale także do protestów korporacji taksówkarskich, które oskarżają działający w 70 krajach i 400 miastach serwis o nieuczciwą konkurencję. Brak licencji na przewóz osób czy zarejestrowanej działalności przez większość kierowców Ubera to znacznie niższe koszty, które ponoszą taksówkarze.

Jak to działa? Wystarczy, że zainstalujemy na komórce czy tablecie specjalną aplikację służącą do zamawiania przejazdu. Następnie należy podać miejsce rozpoczęcia oraz cel podróży. Program od razu wyświetli nam przybliżony koszt usługi oraz wyświetli informacje na temat kierowcy, który przyjedzie nas odebrać. Rozliczenie całej transakcji odbywa się bezgotówkowo, a pieniądze ściągane są z naszego konta w Uberze i po pobraniu przez serwis prowizji następnie przekazywane kierowcy. Co ciekawe – jeśli podróżujemy wspólnie z kimś kto także jest zarejestrowany w serwisie, wówczas za pomocą jednego kliknięcia możemy podzielić się kosztami przejazdu. Te nie są wysokie – ceny Ubera na polskim rynku wynoszą 4 zł opłaty początkowej oraz 1,30 zł stawki kilometrowej (oraz 0,25 zł za każdą minutę podróży). W stosunku do korporacji taksówkarskich to przeciętnie aż o 40-50 proc. taniej.

Choć spółka cieszy się ogromnych zainteresowaniem, a wśród inwestorów znalazły się m.in. Microsoft czy Google to jak na razie ciężko powiedzieć, aby Uber znajdował się w dobrej kondycji finansowej. Jak podał Business Insider w III kwartale 2017 roku  firma straciła prawie 1,5 miliarda dolarów, a licząc od stycznia straty przekroczyły 3,2 miliarda dolarów! Mówiąc prościej – Uberowi na razie udaje się wygrać walkę z konkurencją i przyciągnąć klientów głównie dzięki dumpingowym cenom, czyli oferowaniu swoich usług znacznie poniżej kosztów.

Automatyczna wypożyczalnia

Skoro przeciętny samochód jest efektywnie wykorzystywany tylko przez niewielka część dnia, to umożliwmy kierowcom wynajem krótkoterminowy na godziny – na taki pomysł wpadła wrocławska firma GoGet.pl. Jej właściciele poszli jeszcze dalej i zamiast tradycyjnej wypożyczalni aut, w której kierowca zmuszony jest stawić się w danym miejscu osobiście, wpłacić kaucję i podpisać stertę papierów, stworzyli wypożyczalnię samoobsługową. Wystarczy wypełnienie elektronicznego zgłoszenia i przesłanie skanu prawa jazdy. Następnie określamy jaki samochód i na jak długo chcemy wynająć – godzina wypożyczenia auta miejskiego to zaledwie 9 zł (plus niecała złotówka za każdy pokonany kilometr).

Najciekawsze jest jednak to, że flota pojazdów GoGet.pl rozlokowana jest nie w jednym miejscu, ale w różnych punktach Wrocławia, co znacznie ułatwia odbiór. Uzbrojony w kartę użytkownika (otrzymuje się ją pocztą) lub aplikację na smartfona klient podchodzi do zamówionego auta i za jej pomocą dostaje się do środka. Po upływie czasu rezerwacji zostawia je bezpłatnie praktycznie w dowolnym miejscu w mieście – jeśli chce udać się w podróż poza Wrocław i tam oddać pojazd, konieczna jest niewielka dopłata.

W podobnym modelu co GoGet.pl działa również Traficar, który oferuje krótkoterminowy wynajem samochodów nie tylko we Wrocławiu, ale również w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu oraz Krakowie.

Miejsce parkingowe na godziny

Podziemny garaż pod leżącym na Żoliborzu mieszkaniem pani Ani każdego ranka – punktualnie o godz. 7:30 robi się niemal całkowicie pusty. Kiedy ona sama w tłumie wyjeżdzających sąsiadów udaje się do pracy, widzi jak kilkaset metrów od jej domu w przeciwnym kierunku zaczyna tworzyć się korek setek samochodów krążących w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego. Któregoś razu zorientowała się, że to ogromne marnotrawstwo wolnej przestrzeni. – Przecież kiedy ja wyjeżdżam do pracy, ktoś kto pracuje w pobliżu mógłby zająć moje miejsce, a kiedy ja wrócę z biura, najemca zdążyłby już zwolnić moje miejsce – myślała.

Wystarczyły  minuty internetowych poszukiwań, aby Ania znalazła ofertę firmy iParkomat – serwisu kojarzącego posiadaczy wolnych miejsc parkingowych z kierowcami. Zamieściła tam swoje ogłoszenie wyraźnie informując, że oferta dotyczy wyłącznie wynajmu od poniedziałku do piątku w godzinach 7:30 – 17:00 . Chętny pojawił się po dwóch dniach. Marek – pracownik pobliskiej firmy zajmującej się projektowaniem mebli biurowych za możliwość pozostawienia samochodu w bloku Ani zapłacił 250 zł miesięcznie. Wystarczyło jedynie przekazanie pilota od garażu i uprzedzenie ochroniarzy, że ktoś taki będzie się zjawiał. Najemca korzysta z miejsca już od kilku miesięcy, a Ania czasami mija go wyjeżdzającego z bloku, kiedy ona sama wraca z pracy. Częściej, kiedy dociera na do domu jej miejsce jest już jednak puste, a jedynym świadectwem obecności Marka w jej garażu jest comiesięczny przelew na konto.

Większość samochodów trafi na złom

Podobnych firm jak wymienione działają na świecie już setki. Finansowany przy wykorzystaniu środków unijnych serwis InOneCar.com kojarzy osoby dojeżdżające do pracy, a francuski Heetch, który od niedawna działa także na polskim rynku na celownik wziął sobie przewozy weekendowych imprezowiczów. Do firm wpisujących się w globalny trend carpoolingu, czyli idei dzielenia posiadanego środka transportu idealnie wpisują się także takie firmy jak JadeZabiore, ma stanowić alternatywę dla firm kurierskich czy działający w Stanach Zjednoczonych ZipCar, który podobnie jak wrocławski GoGet.pl umożliwia wynajem samochodu na godziny. Nie można też zapomnieć o programie Yanosik, czyli systemie informujących kierowców o różnego typu zdarzeniach drogowych.

Tylko czekać, aż Google czy Tesla udoskonalą technologię aut bezobsługowych, a ulice zaroją się od samochodów przemierzających je non stop przez całą dobę. Wówczas posiadanie własnego auta przestanie być w ogóle potrzebne. W takie scenerii wystarczyłoby kliknięcie w ekran smartfona bądź kiwnięcie ręką, aby zatrzymać jeden z pojazdów i odbyć kurs. Jak na razie to jednak wciąż bardzo odległa perspektywa.

Powyższy tekst nie jest artykułem sponsorowanym. Podane w nim nazwy firm wymieniłem, bo po prostu prowadzone przez nie biznesy wydają mi się ciekawe i warte odnotowania.

About admin

4 thoughts on “Uber, BlaBlaCar i spółka

  1. Yanosik poza ostrzeganiem też oferuje opcje wspólnego jeżdżenia teraz, więc słusznie o nim wspomniałeś 😛 Taki Blabla car tylko bez prowizji. Wydaje mi się, że takie inicjatywy w głównym stopniu mogą wygryźć idee posiadania swojego auta

  2. U nas Krakowie szał robi za to ten Traficar – co chwila widzę te auta. Najlepsza rzecz z nimi jest taka, że nie trzeba tankować – po prostu wsiadasz i jedziesz. Dla takiego Ubera czy nawet Traficara powinni też udostępnić te buspasy bo jak wygląda jazda po KRK to chyba większosc wie.

  3. Super, że ludzie coraz bardziej wierzą w ideę carsharingu. Szybciej, wygodniej, taniej, a przy okazji też ekologicznie :) Widziałam, że niedawno powstał nowy portal do wspólnego podróżowania, Dosiadam.pl, więc widać, że ten rynek się rozrasta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.