5398040497_ab7d2352c1_b

Z buta w fundusze

Inwestorzy ratują swój kapitał. W grudniu z zamkniętych funduszy inwestycyjnych wycofali prawie 8 mld zł. To efekt zmian w prawie podatkowym i obaw o dalsze działania rządu.

Ziarenko niepokoju zostało zasiane w połowie listopada ubiegłego roku. Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości złożyła wówczas do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym CIT. Proponowane zmiany dotyczyły zasad opodatkowania Zamkniętych Funduszy Inwestycyjnych (FIZ). Posłom chodziło o nim o to aby obłożyć FIZ-y podatkiem na takiej samej zasadzie, jak ma to miejsce w przypadku spółek akcyjnych czy spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Mówiąc prościej – opodatkować je podwójnie. Do tej pory FIZ-y były zwolnione z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), a rozliczenie z fiskusem następowało dopiero w momencie faktycznej wypłaty środków przez inwestora. Zgodnie z nowelą od stycznia tego roku podatek miałby być płacony dwukrotnie – raz w momencie osiągnięcia dochodu z inwestycji a drugi raz przy samej wypłacie.

saldo

Nowela została przyjęta w iście kowbojskim stylu – dwa tygodnie od jej złożenia była już zatwierdzona i podpisana przez prezydenta. Szczęśliwie posłowie w porę się opamiętali i zmienili pierwotne brzmienie składanego projektu na znacznie łagodniejsze. Większość FIZ-ów zostawili w spokoju. Dopadli wyłącznie takie, które w jawny sposób unikały opodatkowania lokując swoje aktywa w przyjaznych podatkowo jurysdykcjach np. w Luksemburgu (po wyjaśnienie jak działa taki mechanizm odsyłam tutaj). To jednak wystarczyło aby wywołać lawinę. Jej efekt był taki, że w grudniu 2016 roku – jak podała Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami z funduszy inwestycyjnych wycofano prawie 8 mld zł! Ucieczka na większą skalę zdarzyła się w historii polskiego rynku tylko raz – w styczniu 2008 roku. Było to jednak apogeum światowego kryzysu finansowego. Dziś jakby nie patrzeć bliżej nam do gospodarczego prosperity niż do krachu.

Co ciekawe – pieniądze wypływały nie tylko z funduszy dedykowanych o zamkniętej konstrukcji, ale także funduszy otwartych. Tu jednak skala umorzeń była mniejsza i wyniosła 180 mln zł. Czyżby także na nie kręcono bata? Zdaniem ekspertów z branży tak gigantyczna skala umorzeń to efekt wycofywania (ratowania) kapitału z funduszy objętych nowelą oraz prewencyjne działania pozostałych inwestorów, którzy boją się, że kolejna tura zmian obejmie także ich majątek. Jak pokazał listopadowy przykład taka zmiana może nadejść znienacka i zostać wdrożona w błyskawicznym tempie.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.